niedziela, 2 listopada 2014

19 zdrowe naleśniki




welcome, welcome.. i tak się nie cieszę, że przyszedłeś

 tyle pracy, tyle zachodu, bo to wszystkich świętych przecież, i co? jak zwykle już po. Nie wiem czy w miastach też tak jest, ale na wsiach, gdzie cmentarze są stare i pochowana została tam połowa rodziny przygotowań jest naprawdę dużo, za dużo.
 Listopad to taki przerywnik między jednym świętem, a drugim. Lekki dreszczyk emocji, to powolne wyczekiwanie. "Tylko listopad minie i już święta"-trzymam się tego jak ostatniej deski ratunku :)
Szybko minie, zanim się obejrzę, znów będzie wolne.

 Jak trafi mi się trochę więcej czasu z rana, uwielbiam robić właśnie te naleśniki. Alternatywą  nadziewania ich twarogiem, jest zgnieciony banan, to jest niebo.Buzia :*








niedziela, 26 października 2014

18 plany na jesień


dziś dokładnie to co wyżej


  Jesień już przyszła, co do tego nie ma żadnych dyskusji. Jeżeli jeszcze nie zauważyłeś/aś to czas wyjść spod tego ciepłego koca i spojrzeć za okno :]
  Ten okres niezmiennie kojarzy mi się z brakiem czasu (i światła), nie zrobię tego, bo już ciemno, tamtego też nie, bo zimno, a tamtego to już w ogóle nie, bo już za późno. Dlatego staram się spisywać wszystko na kartce i przygotować się na dalszy ciąg męczarni.
  Plany na resztę października, listopad i grudzień nie kręcą się tylko i wyłącznie wokół rzeczy, które mogę wziąć do ręki. Bardziej kieruję się własnym "ja", żeby odpowiednio spożytkować te, co raz krótsze dni. 

  Zacznę od:


Jest to rzecz, której bardzo mi brakuje chociażby w weekendy, dlatego mam zamiar w końcu podnieść swoje "4-litery" i pooddychać świeżym powietrzem


oo właśnie, musi być jeszcze bardziej zorganizowany i w największej mierze przeznaczony dla mojej rodziny i dla mnie


to jest to co naprawdę lubię robić, coś przy czym potrafię odpocząć i się odprężyć
(i nie, nie chodzi mi o podręcznik z matematyki :] )


może się to wydawać dziwne, przecież to nic nadzwyczajnego, ale takimi płynami muszę uzupełniać się znacznie częściej. stawiam więc na cynamon, imbir, goździki i cytrynę

i ostatnie



o to to, właśnie to, bez tego ani rusz i nie żadne ze skórki, eleganckie, tylko ciepłe, wełniany grube rękawice, must have!


Podsumowując, czasu jest co raz mniej i wciąż go brakuje, ale trzeba go znaleźć i poświęcić temu co najważniejsze dla każdego z nas. Nie należy zapominać o priorytetach i z o tym co jest blisko, tu, obok Twojego nosa :)







poniedziałek, 20 października 2014

17 czekoladowy omlet malinowy



Oznajmiłam wszem i wobec, że będę tu częściej, ale masa obowiązków, która w ostatnim czasie podwaja swoją ilość, nie przyczynia się do regularnego blogowania.


 Takim wstępem zaczynam dzisiejszy dzień. Autobus odjechał mi 2 minuty za szybko! I właśnie z takiej racji, znalazłam czas, żeby spleść parę zdań.
 Życie 16-latki nie jest łatwe (co ja tam wiem nie..), ale uwierzcie mi na słowo, nowa szkoła i zaaklimatyzowanie się w niej zajmuje sporo czasu. Dlatego staram się też wszystko zorganizować tzn. każdy dzień. 
 Za oknem co raz zimniej, a by się chciało odwrotnie. Całe szczęście, że plucha nie przyszła, bo do życia to bym już nie była... ale lepiej odpukać! ( puk..puk)
 

Na osłodę życia CZEKOLADOWY OMLET MALINOWY, chociaż o maliny już nieco trudniej, to przynajmniej sobie popatrzeć można :]







środa, 1 października 2014

16



 Ani tą porę polubić, ani znielubić, bo i ma swoje uroki i wad też nie brakuje. Do tych zalet na pewno zaliczę ciepłe słońce i to nie tak, że w inne pory słońce jest zimne, tylko inaczej się e nie czuje. Latem i ciepłe powietrze i grzeje, a jesienią, kiedy zimy wiatr targa Ci włosy, ale słońce jest wysoko na niebie, to się robi naprawdę przyjemnie :) Dynie, orzechy, jabłka, czyli jesień to też zbiory plonów i te zapachy!
 Jednakże, mimo tych przyjemności jesień to też zimno, szaro, depresyjnie i deszczowo. W takich sytuacjach trzeba się odnaleźć! Więc przedstawiam wam mój sposób na doładowanie energii:) 

Pyszne ciasto z jabłkami na jogurcie






sobota, 27 września 2014

15


WITAJCIE!

  Po takiej przerwie wypadałoby na wstępie wtrącić parę słów wyjaśnienia. Przyznać się trzeba, ostatnimi czasy więcej mnie tu nie było, niż było. Nie dlatego, że nie chciałam, ale wszystko sprowadza się do braku czasu (czas, czas, czas!), myślę, że ie jestem jedyną osobą, którą ten syndrom dopadł. Wrzesień się zaczął, laby się skoczyły, a nowe obowiązki zalały jak tsunami. Pewne rzeczy trzeba było odstawić na później i o, co tu więcej tłumaczyć.

Do usłyszenia niebawem :)